Rzeżucha wyrosła jak marzenie, ale za wcześnie :)
Zrobiłam pamiątkowe zdjęcie, bo nowa może nie zdążyć do świąt.
Posiałam tradycyjnie w dużym naczyniu i w skorupkach jajkowych
Przy okazji chwalę się nowym nabytkiem do kolekcji. Pan kogut we własnej osobie :)
Wyhaftowany krzyżykami z wzoru szydełkowego ( własnoręcznie )
Musiałam usunąć z ramki, na chwilę, zdjęcie przodka. Kogut dostanie własną, ale już po świętach
Rzeżucha rośnie w pokoju, a w kuchni
W słoju " robi się" LIMONCZELLO. Piszę tak jak słyszę. Kilka dni temu gdzieś, ktoś mówił, a ja podchwyciłam. Nastawiłam tę nalewkę ze względu na nazwę. Limonczellllllo. Jak pięknie. Kolor już mi się podoba. Kiełki do wzbogacenia smaku białego barszczu, kamienna pisanka z Chorwacji, storczyk jeszcze z imienin.
Koniec zabawy. Biorę się za prasowanie firanek. Wczoraj skorzystałam z pięknej pogody i umyłam okna.
Chyba dzisiaj będzie padać, bo to już tradycja u mnie.
Dzięki za przemiłe komentarze :) ♥
To tyle na dzisiaj, jeszcze zajrzę przed świętami ♥ ♥ ♥